Aktulizacje:

BLOG ZAKOŃCZONY

czwartek, 21 września 2017

Epilog

Dziewczyna stanęła przed lustrem z wielkim uśmiechem na twarzy.
- No i jak ci się podoba? - zapytała kręcąc się wokół swojej własnej osi.
- W porządku - mruknął niebieski kocur, przeciągając nie na fotelu. Blondynka spojrzała jeszcze raz w lustro. Miała na sobie piękną, czerwoną sukienkę bez rękawów sięgającą jej delikatnie nad kolana. W splecione w gruby warkocz włosy wpięła sztuczny kwiat czerwonej róży.
- Nie jestem pewna, czy to negatywna opinia, czy pozytywna - westchnęła, mrużąc oczy. Odwróciła głowę w stronę przyjaciela.
- Mówię, że jest w porządku - Exeed przewrócił oczami. Heartfilia cicho wypuściła powietrze z ust, po czym usiadła obok niego.
- Gniewasz się, że idę tam z Lokim? - zapytała, gładząc go po łebku.
- Nie - westchnął cicho. - Po prostu uważam, że Natsu powinien brać w tym udział...
- Wiem - dziewczyna zagryzła dolną wargę. - Niestety, nikt nie wie, kiedy on wróci i czy w ogóle wróci, a Levy i Gajeel nie chcą czekać...
Happy odwrócił głowę w stronę okna. Lucy spojrzała na niego z troską. Utrata Natsu wiele zmieniła w ich życiu. Minął już rok, a ani dziewczyna, ani jej przyjaciel nie wzięli żadnej misji. Byli drużyną, gdy był z nimi Dragneel. Bez niego wszystko traciło sens... Heartfilia zarabiała na życie biorąc udział w różnych sesjach oraz pisząc od czasu do czasu felietony tak, jak działo się to po rozpadnięciu gildii.
- Idziesz po Carlę? - zapytała wreszcie po dłuższej chwili ciszy.
- Nie ma takiej potrzeby. Mamy spotkać się na miejscu - odpowiedział smutnym głosem Exeed. Przeniósł wzrok na twarz przyjaciółki. - Myślisz, że przyjdzie?
- Nie wiem - dziewczyna zagryzła policzek. - Naprawdę, nie wiem.
W tej samej chwili po mieszkaniu rozniósł się dźwięk dzwonka do drzwi. Blondynka rzuciła kotowi ostatnie smutne spojrzenie, po czym podeszła do drzwi, by otworzyć je przybyłemu.
- Hej - uśmiechnął się szeroko chłopak, unosząc rękę i lekko nią machając.
- Hej - dziewczyna odpowiedziała uśmiechem. - Wezmę tylko torebkę i możemy iść - po tych słowach zniknęła w głębi swojego domu.
- Okej - zaśmiał się lekko rudo-włosy, opierając się jednym ramieniem o framugę drzwi. Blondynka wzięła małą, czerwoną torebkę, po czym wyszła do przyjaciela.
- Happy, postaraj się nie spóźnić, proszę! Zostało 20 minut! - krzyknęła przed zamknięciem drzwi.
- Aye sir! - usłyszała w odpowiedzi. Na jej twarz wypłynął delikatny uśmiech. Nie pamiętała już, kiedy Exeed zwrócił się tak ostatnio do kogokolwiek.
- Idziemy? - zapytał wesoło gwiezdny duch, wystawiając przed nią swoje ramię. Lucy skinęła delikatnie głową, przyjmując gest przyjaciela.
- Muszę być przed czasem i pomóc Levy z suknią - mruknęła, przyspieszając lekko kroku.
- Spokojnie, Luce, zdążysz - zaśmiał się jej towarzysz. Słysząc swoje zdrobnienie na skórze dziewczyny pojawiła się gęsia skórka. Szybko odgoniła od siebie wspomnienia związane z różowo-włosym. Nie było jeszcze na nie czasu.
- Coś się stało? - zapytał nagle chłopak.
- Nie, dlaczego? - zerknęła na niego niepwenie.
- Od dłuższej chwili milczysz. To do ciebie nie podobne, Lucy - zaśmiał się. Dziewczyna uniosła delikatnie kąciki ust do góry i lekko szturchnęła przyjaciela w bok. Ten zaśmiał się jeszcze głośniej.
- Swoją drogą, to ślicznie wyglądasz - uśmiechnął się rudo-włosy.
- Ja zawsze ślicznie wyglądam - zaśmiała się blondynka, zarzucając teatralnie włosami.
- Też fakt - mruknął jej towarzysz. Heartfilia zarumieniła się lekko. Spojrzała przed siebie.
- Mówiłem, że zdążymy - usłyszała głos Lokiego, widząc kościół. - Zostało przeszło 10 minut.
- Racja, racja - wymamrotała dziewczyna, przestępując próg świątyni. - Zajmij lepiej miejsce, a ja lecę do Levy.
- Tak jest - zaśmiał się chłopak. Blondynka puściła jego ramię, po czym wyszła z budynku, udając się do parafii. Zastukała lekko do jej drzwi. W szparze pojawiło się oko Scarlet.
- Właź - powiedziała, ciągnąc Heartfilię do środka. W jej głosie słychać było śmiech. Ubrana była w jasno-niebieską sukienkę tak, jak Cana i Lisanna. Wszystkie trzy miały we włosach jasno-niebieskie, sztuczne róże.
- A oto nasza pierwsza druhna - biało-włosa uśmiechnęła się szeroko. - Wyglądasz przecudownie!
- No przecież - zaśmiała się McGarden. - Ktoś musiał wybrać wam kiecki.
Blondynka spojrzała na długą białą suknię przyjaciółki.
- Nikt nie przebije ciebie, panno Redfox - z uśmiechem podeszła do niebiesko-włosej. - Jak księżniczka - szepnęła, mocno ją ściskając.
- Ej, jeszcze McGarden! - zaśmiała się panna młoda.
- Szczegóły - Strauss puściła jej oczko. Heartfilia zaśmiała się cicho, po czym odsunęła się od przyjaciółki.
- Ile czasu, Lis? - zapytała.
- 5 minut - poinformowała ją biało-włosa.
- W takim razie, lecimy - powiedziała Cana, biorąc Erzę pod rękę. - Mam nadzieję, że zainwestowałaś w dużą ilość alkoholu, Redfox.
- Jeszcze McGarden - zaśmiała się Levy. - A poza tym, to postanowiliśmy z Gajeelem, że na naszym weselu nie będzie alkoholu!
- Już nie możemy się przyjaźnić - Alberona spojrzała jej w oczy z powagą wymalowaną na twarzy.
- Ah, przecież żartowałam - zachichotała dziewczyna.
- Ja myślę - mruknęła szatynka, mrużąc oczy. Erza przewróciła oczami, po czym pociągnęła przyjaciółkę w stronę wyjścia.
- Trzymaj się - szepnęła Lisanna, ściskając rękę niebiesko-włosej, a następnie udała się za resztą dziewczyn. Lucy puściła jej jedynie oczko.
- Zaraz się widzimy! - krzyknęła za nimi McGarden.
- No przecież! - zaśmiała się Heartfilia. Niebiesko-włosa wzięła głęboki wdech, zerkając na zegar. 3 minuty.
- Pan młody jest już na miejscu - usłyszała głos księdza, który wyłonił się zza drzwi. Dziewczyna skinęła mu głową. Wzięła do ręki skromny bukiecik białych kwiatów, po czym wyszła przed drzwi prowadzące do kościoła. Wzięła głęboki wdech.
3...
2...
1...
Wrota rozstąpiły się przed nią, a organy rozpoczęły grać tak dobrze znaną wszystkim melodię. Oczy wszystkich skierowały się na uroczo uśmiechającą się pannę młodą. Dziewczyna zaczęła podchodzić do ołtarza. Na jej twarzy bez przerwy widniał uśmiech. Brunet wpatrywał się w nią jak w obrazek, gdy ta wreszcie do niego doszła. Niebiesko-włosa podała bukiet Heartfilii.
- Możemy zaczynać? - zapytał cicho ksiądz, patrząc na chłopaka. Ten pokręcił przecząco głową. Levy przekszywiła głowę, wbijając zdziwiony wzrok w twarz przyszłego męża. Redfox zaśmiał się cicho. Wtedy drzwi do świątyni otworzyły się ponownie. Spojrzenia wszystkich zebranych powędrowały w ich stronę. Lucy wstrzymała oddech.
- A oto i ja zjawiam się, by porwać pannę młodą i obronić ją od beznadziejnego męża! - zaśmiał się nowo-przybyły, opierając ręce na biodrach. Brunet przewrócił oczami, natomiast szczęka McGarden powędrowała w dół.
- Co? - mruknęła, marszcząc brwi.
- Hej, Levy - pomachał jej chłopak. - Chyba nie myślałaś, że twój ślub mógłby odbyć się beze mnie, prawda? - wyszczerzył się jak najszerzej potrafił. Odszukał wzrokiem blondynkę, po czym uśmiechnął się do niej delikatnie. Czekoladowe oczy śledziły dokładnie jego każdy ruch, kiedy podchodził do ołtarza. Stanął obok pana młodego, a następnie jego szaro-zielone tęczówki spojrzały prosto na nią.
- Natsu - szepnęła Scarlet. Blondynka poczuła łzy w oczach. Zamrugała parę razy, by nie rozmyć sobie makijażu. Co ten kretyn sobie wyobrażał?
*
- Naprawdę musisz już iść, Luuu? - jęknęła pijana Alberona. Heartfilia przewróciła oczami, delikatnie odpychając od siebie przyjaciółkę. Różowo-włosy patrzył na nią całą ceremonię oraz imprezę weselną, jednak ani razu do niej nie podszedł. To było frustrujące.
- Zostań jeszcze trochę - szepnęła Levy, trącąc blondynkę łokciem.
- Naprawdę bym chciała, ale nie mam już siły - westchnęła dziewczyna, przytulając niebiesko-włosą na pożegnanie. - Miłej nocy, Redfox.
Dziewczyna zaśmiała się cicho. Heartfilia wzięła swoją torebkę, a następnie pokierowała się w stronę wyjścia z gildii, w której odbywała się impreza. Popchnęła drzwi, a już po chwili znajdowała się na zewnątrz, chłonąc zapach ciepłej nocy. Przymrużyła oczy i zagryzła dolną wargę. Dlaczego to tak bolało? Może dlatego, że dalej mimo, iż ją zostawił, go kochała? Westchnęła cicho. Nie mogła dłużej o tym myśleć. W tej chwili jedyne o czym marzyła, było ciepłe łóżko.
- Hej, Blondi - usłyszała cichy głos, tuż przy jej uchu. Czuła gorący oddech na swojej szyi, od którego po jej całym ciele przebiegały przyjemne dreszcze. Odwróciła powoli głowę w stronę twarzy Dragneela. Stykali się nosami.
- Tylko tyle? - dziewczyna przymrużyła oczy. - Hej?
Chłopak westchnął, obejmując ją w pasie. Twarz schował w zagłębieniu jej szyi.
- To może... Hej, skarbie, tęskniłem? - mruknął.
- Znowu mnie zostawiłeś - odparła oschle blondynka. - Tylko, że teraz potrzebowałam cię najbardziej.
- Przecież wiesz, że musiałem - szepnął różowo-włosy, unosząc głowę i spoglądając jej prosto w oczy. - Lucy.
- Nie musiałeś - Heartfilia zacisnęła usta. - A jednak to zrobiłeś.
- Chciałem cię obronić. Nie darowałbym sobie, gdyby pewnego dnia coś by ci się stało. Tym bardziej, gdyby stało się to przeze mnie, a ja doskonale bym wiedział, że mogłem temu zapobiec.
- Udało ci się chociaż? - zapytała, a łzy ponownie zaczęły cisnąć się do jej oczu. - Uratowałeś nas?
Natsu przymrużył oczy. Odwrócił dziewczynę w swoją stronę, łapiąc jej podbródek.
- Nie płacz - szepnął, ocierając jej oczy.
- Jak mam nie płakać, głupku? - jęknęła. Chłopak uśmiechnął się delikatnie, składając na jej ustach pocałunek.
- Ponieważ cię kocham i uratowałem nas, a dokładniej naszą przyszłość - wyszeptał. Po policzkach blondynki zaczęły lecieć łzy, które Dragneel szybko ocierał.
- Przez rok wszyscy cierpieliśmy. Próbowaliśmy zapomnieć... Zapomnieć o Bramie, o tym, że Zeref pozbawił mnie pamięci, o tym, że zmieniłeś cały nasz świat, o tym, że nie potrafimy zrozumieć, co stało się z Mavis i Zerefem... I wiesz co? Nie udało nam się. Nie udało nam się, bo ciągle widzieliśmy nieobecność różowego dupka, który nas zostawił! - Lucy zacisnęła zęby i spuściła głowę.
- Dupek opanował E.N.D., więc pozostaje jedynie sprawa Mavis i Zerefa - uśmiechnął się różowo-włosy. - Potem nauczymy się żyć tak, jak było kiedyś, dobrze?
Heartfilia skinęła lekko głową. Uważnie wpatrywała się w twarz ukochanego, śledząc jej każdy milimetr. Jak mógł zostawić ją w tak nieodpowiednim momencie? Tak bardzo za nim tęskniła...
- Gdy Trzech Synów przejdzie przez Bramę Gwiazd oznaczać to będzie jej koniec - mruknął Dragneel. - To słowa założycieli Wyspy.
- Acnologia przeszedł wraz z Anną, Zeref wraz z Mavis, a co z tobą? - Lucy przekrzywiła głowę na bok.
- Sprawiłem, że przeszedł przez nią E.N.D., a Heartfilia będzie bezpieczna. Wszyscy zmarli są już w swoim świecie. To koniec, Lu.
Blondynka skrzywiła się lekko. Chłopak patrzył jej głęboko w oczy.
- Cholernie cię przepraszam - szepnął. - Czy Gray się o ciebie troszczył?
- Wszyscy mi wszystko wytłumaczyli - Heartfilia spuściła wzrok. Złapała wierzch marynarki Dragneela, bawiąc się palcami.
- Teraz już wszystko będzie dobrze - uśmiechnął się różowo-włosy, po czym przytulił ją. Do nozdrzy dziewczyny wkradł się zapach, za którym tak bardzo tęskniła.
- Wspomnienia i tak pozostaną - powiedziała cicho, drżącym głosem.
- I dobrze. O wspomnienia trzeba dbać... - Natsu gładził ją delikatnie po plecach. - Lucy?
Blondynka uniosła na niego swoje duże, czekoladowe oczy.
- Czy potowarzyszysz mi w naszej następnej przygodzie? - zapytał, gładząc z czułością jej policzek. Złapała jego rękę, wtulając się w nią. Na jej twarzy malowała się ciekawość.
- Wszystkie smoki w postaci ludzi z Edolas w roku X777 przeniosły się do naszego świata... Znamy już Grandine w postaci Porlyusicy... Ja, Jellal oraz smoczy zabójcy chcemy ich za wszelką cenę znaleźć...
- Dlaczego? - zapytała Heartfilia, mrużąc oczy. - Spotkałeś Igneela już bardzo dawno temu...
- Chcę wiedzieć, dlaczego smoki wróciły do naszego świata, Lu - mruknął różowo-włosy, chwytając jej ręce. - Czy nie wydaje ci się to niezwykle ciekawe?
- Owszem - uśmiechnęła się delikatnie.
- Dziękuję - chłopak odwzajemnił gest, po czym pocałował czubek jej nosa. - Kocham cię, wiesz?
- Wiem - zaśmiała się dziewczyna.
- Jellal znalazł namiary na Metalicanę...
- W takim razie już jutro ruszamy - uśmiechnęła się promiennie blondynka.
- Może pozwólmy wytrzeźwieć naszym towarzyszom - zaśmiał się Dragneel. Spojrzał na szczęśliwą twarz Heartfilii. Tak bardzo za nim tęskniła... Czekała na niego... Czekała cały czas. Różowo-włosy nachylił się lekko, łącząc ich usta w słodkim, długim pocałunku.
- Też cię kocham, różowy kretynie, wiesz? - usłyszał cichy szept.
I tak kończy się historia pirata zakochanego po uszy w księżniczce o czekoladowych oczach.


Hej, miśki!
Na starcie: przepraszam, że trwało to tak długo, bo epilog jest króciutki (chciałam, żeby był podobny do prologu)
Urwanie głowy, bo szkoła się już zaczęła, a ja w związku z tym wzięłam sobie krótki urlop od wszelkich blogów :3
Teraz doszło do tego też ogarnianie drugiego bloga... I oto moi czytelnicy mają jako pierwsi link do nowego ff,  do którego link znajdziecie ok. 3 dni później na blogach, z którymi mam współpracować!
A oto on: THAT'S EASY
Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za ten roczek i miesiąc z moim Piratem i Księżniczką! Ten rok był baaardzo trudny jak dla mnie, bo nauka i internet... A! I jeszcze te obowiązki! Okropne, ale pisanie miało być dla mnie tylko i wyłącznie zabawą, więc jestem szczęśliwa, że dzięki temu ff mogłam się tak wiele nauczyć i to nie tylko w pisaniu ♥ Polepszyłam swoje zdolności graficzne oraz wpadłam w CSS i szabloniarstwo... To jest coś naprawdę cudownego, a odkryłam to tylko i wyłącznie dzięki społeczności Bloggerowej. Dziękuję wszystkim moim czytelnikom, którzy mogli zaobserwować zmianę, jaka zaszła między 1, a 20 rozdziałem. Uważam, że rozwój człowieka jest naprawdę czymś wspaniałym i niesamowitym i dziękuję, że przyczyniliście się do mojego! Czasem się nie chce, ale gdy pomyślisz, że masz wsparcie tylu osób, których właściwie kompletnie nie znasz, to naprawdę chce się działać ♥ Czytelnicy oraz i krytyka, ale też dobre słowa to coś ważnego jeśli chodzi o opowiadania. Niektórzy mówią, że piszą dla siebie, a nie dla czytelników. Spoko, ale przez to nie mogą się rozwijać :c Może nie chodzi o liczbę czytelników, ale jednak są oni ważni. Choćby 2, by mieć porównanie do różnych opinii. Poznawanie, co ludziom się podoba, a co nie... Co można zmienić w swoim stylu, by był jeszcze lepszy... To daje NAPRAWDĘ dużo i...
I po prostu dziękuję ♥
Chcę kontynuować pisanie i dalej się rozwijać. Mam nadzieję, że będziecie mi towarzyszyć, ale nie musicie, oczywiście. Zainteresowała was historia Pirata i Księżniczki, która tak naprawdę na początku miała wyglądać zupełnie inaczej. W sumie to nie miałam na nią kompletnie pomysłu i w pewnym momencie stanęłam. Wtedy nastąpił przełom - Lucy straciła pamięć - i wtedy nastąpiła zmiana przebiegu historii. Niektóre rzeczy mogły być niejasne, mogłam niektóre zwalić, ale właśnie dlatego będę dalej pisać. Przeszkolę się, by te wady zamienić w coś cudownego c: Często mieszałam w historii... Wynikało to z tego, że czasem sama nie wiedziałam, o co mi chodzi XD W tym roku zmieniła się też moja osobowość, co również wpłynęło na moje pisanie. Uważam, że zmieniłam się na lepsze, ale wszystko okaże się w przyszłości XDDD 
Nie mam pojęcia, co jeszcze dodać, więc po prostu zapraszam do dalszego mi towarzyszenia, a jeśli nie to po prostu do zachowanie mnie w serduszku ♥
Dziękuję kochani mocniutko, jestem wam naprawdę bardzo wdzięczna ♥
Do następnegooo... W sumie  nie wiem czego, ale kocham tym kończyć XD
Papapa!!
Notka: Nowy blog nie jest jeszcze 100% gotowy, ale wpadajcie jeśli chcecie... Po prostu dziś miałam: O kurde, dzisiaj jest 21?! Nom i jeszcze szkoła mi zabiera czas... Rozumiecie :) Prolog już jest, więc enjoy ♥